Witajcie,
usiądźcie lub połóżcie się wygodnie biorąc wcześniej do rąk kubek ulubionego napoju jakby wciąż trwała kwarantanna. Nie, wiecie co? Udawajmy nieistnienie koronawirusa, przecież to tylko spisek wszystkich rządów krajów na świecie. A teraz rusz głową i użyj wyobraźni. Tylko wydaje Ci się, że żyjesz w tym miejscu gdzie przebywasz mając kontrolę nad swoją egzystencją.

Wiecie kto miał niesamowitą wyobraźnię? Ania z Zielonego Wzgórza. Ta rudowłosa dziewczyna, nie dostrzegająca swojego zewnętrznego piękna, widziała nie tylko w ludziach, ale również w świecie to czego nie dostrzegali inni. Potrafiła zobaczyć głębię ducha każdego poznanego, napotkanego człowieka. Marzycielka jakich mało, czasami buntowniczka stawiająca na swoim w ważnych sprawach, ale również zbyt emocjonalnie podchodząca do niektórych decyzji oraz sytuacji.
Obejrzałam ,,Anię z Zielonego Wzgórza" Netflixa tydzień temu, początkowo nastawiona sceptycznie. Pierwszy odcinek ma wymiar filmu pod względem długości, natomiast fabularnie jest nadzwyczajnie przeciągnięty. Jednak z każdym kolejnym epizodem zaczęłam się przekonywać, choć momentami główna bohaterka była nad wyraz infantylna jak na swój wiek. Tak przynajmniej odbiera to widz porównując zachowanie dziewczyny z obecnymi czasami. Kto w wieku powyżej 12 lat skacze z radości śpiewając piosenki albo ekscytując się z wykonywania każdej czynności? Raczej nikt patrząc nie tylko na mentalność młodzieży, ale i ilość energii drzemiącej w człowieku. Jasne, że na przestrzeni (akcja serialu rozgrywa się pod koniec XIX w.) lat wiele aspektów życia się zmieniło. Wprawdzie panienka Shirley-Cuberth była naprawdę oczytana otwierając tym samym klub artystów tworzących historie lecz jej niektóre reakcje odebrałam jako wyolbrzymione. Przyrzeczenia przyjaźni w wieku 13 lat jakby dziewczynki co najmniej cofnęły się o 5 lat albo zajście w ciążę poprzez dotykanie przeciwnej płci w wieku 16 lat. XD Komiczne... dla obecnego wieku, bowiem trzeba pamiętać o akcji powieści/serialu rozgrywającej się w II połowie XX wieku.
Do czego dążę? Serial jest bardzo pozytywny, momentami aż nazbyt entuzjastyczny. Ania jest koszmarnie optymistyczną osobą czego najwyraźniej jej rówieśniczki nie rozumieją. Nigdy nie rozumiałam dlaczego inne dzieciaki dokuczają tym pomysłowym, które swoim sposobem bycia nikomu nie przeszkadzają. Ktoś odbiega w pewnym stopniu od normy? Utrudnijmy mu życie pomimo już obecnych trudności. Inność do początku XXI wieku nie była za dobrze odbierana co się zmieniło w ciągu ostatnich lat. W końcu to stało się uznawane za wartościowe, a aby to zrozumieć należy zajrzeć w głąb siebie. Ta droga ma wiele przeszkód na swojej, aczkolwiek to podstawa do poznania własnego umysłu.
Ja czasami mam z tym problem, ale staram się nad tym pracowac :D
OdpowiedzUsuńrilseee.blogspot.com
Bardzo ciekawy wpis ! Zachęciłas mnie do obejrzenia ,, Ani z zielonego wzgórza,, Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńOj, ja mam prawie 20 lat a nadal zdarza mi się skakać i śpiewać z radości xD
OdpowiedzUsuńSerialu nie oglądałam
Wardzi ważny temat, wiele osób tego nie potrafi
OdpowiedzUsuńAnię z Zielonego Wzgórza czytałam, ale serialu nie widziałam. Bardzo fajny tekst.
OdpowiedzUsuńKsiążkę czytałam, ale nie widziałam serialu. Co do tego tępienia zdolnych - dlatego, że te dzieci są inne, a co jest inne to jest groźne. Dopiero kiedy jesteśmy dorośli doceniamy indywidualizm i kreatywność.
OdpowiedzUsuńBardzo lubiłam tę książkę , ale z serialami to różnie bywa...
OdpowiedzUsuńMyślę że w wolnej chwili się skuszę
OdpowiedzUsuńNie oglądałam tej ekranizacji, ale książkę lubię.
OdpowiedzUsuńCiągle zbieram się do tego serialu, nie znoszę Ani, z dzieciństwa mi to zostało, jakiś uraz do tej lektury.
OdpowiedzUsuńnie lubię aż tak pozytywnych zmian, ta historia miała jednak wydźwięk realistyczny, a nie poztywny
OdpowiedzUsuńSzkoda,że sporo osób nie zna swojej wartości..
OdpowiedzUsuńMasz rację, Ania czasem reaguje na maksa entuzjastycznie, ale ja akurat bardzo to w niej lubię! Być może dlatego, że sama jestem spokojna i opanowana. ;) Moim zdaniem, chociaż akcja serialu toczy się w XX wieku, wiele poruszonych problemów jest zaskakująco aktualnych. Uwielbiam ten serial, zresztą tak samo jak książkę. Ania jest wyjątkową bohaterką, która inspiruje kolejne pokolenia dziewczyn i to jest w niej piękne. :)
OdpowiedzUsuńNie oglądałam ekranizacji, ale może skuszę się obejrzeć :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Zawsze mam poczucie swojej wartości, tak po prostu zostałam wychowana. Wierzę w siebie.
OdpowiedzUsuńJa swoją wartość znam, i cieszę się że moi rodzice tak mnie wychowali by nie mieć problemu z dostrzeganiem jej❤️
OdpowiedzUsuńPamiętam Anię, pamiętam... Świetna postać :)
OdpowiedzUsuńKiedyś miałam okazję przeczytać kilka książek z serii o Ani z Zielonego Wzgórza. Serialu nigdy nie oglądała, ale chętnie się z nim zapoznam. Jak dla mnie ludzie boją się inności (nawet tej pozytywnej) i nie próbują jej zrozumieć, dlatego tak łatwo przychodzi im dokuczaniem osobom, które w jakimś sensie odstają od reszty. Serial pokazuje prawdziwe życie, które dla wielu jest brutalne. Szkoda, że ludzie nie czerpią pozytywnych wzorców z niepoprawnych optymistów ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam serię książek o Ani z Zielonego Wzgórza, jak byłam dzieckiem, serialu nie oglądałam. :)
OdpowiedzUsuńmusze w końcu obejrzeć Anię ;)
OdpowiedzUsuńnie widziałam tego serialu, ale chętnie się skuszę :)
OdpowiedzUsuń