sobota, 8 sierpnia 2015

026. Be vegetarian + 1st CIY Strawberry Curd Cheese


Dzisiaj na obiad jadłam Risotto. Jedno z banalnie prostych i naprawdę dobrych włoskich potraw. I nie, to nie będzie post o tym. Choć jeśli chcesz, mogę napisać co lubię, a czego nie znoszę jeść. Ogólnie jeść lubię, ale bywam wybredna. Ostatnio nawet (chyba) jestem non-stop głodna. W sumie, to być może mam to przez całe życie, a przynajmniej moja stara i dobra koleżanka tak twierdzi.
Kiedyś nawet chciałam - namawiana przez pewną osobę - zostać wegetarianką. Powód? Szkoda mi zabijania zwierzątek. Słabe, czyż nie? No właśnie - wegetarianizm. #BeVege #NottoBeVege
Moja przyjaciółka nie je żadnego mięsa od ok. 2 lat. Cóż mogę powiedzieć... Na pewno podziwiam ją za wytrwałość. W XXI wieku bez mięsa można sobie nietrudno poradzić, tyle jest zamienników. Fasolka? Bardzo proszę. Dużo warzyw. Nabiał? Jak najbardziej. Produkty sojowe? I za to kocham idącą naprzód technikę (spróbujcie sojowych parówek, idealnie imitują zwykłe). Podsumowując, uważam iż to ciekawa odmiana (choćby na krótki czas) i pokazanie, ze można być silnym ale... to nie dla mnie. Laktoowowegetarianką bywam w Wielki Piątek i Wigilię (a również bardzo rzadko w przeciętny dzień).
Weganizm jest idiotyczny, bez urazy. Tutaj to już naprawdę trzeba się starać o wiele zamienników, o to, żeby nie było za mało białka (zwykle z warzyw strączkowych)... Życie bez mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego? 3 razy nie, dziękuję. Same warzywka, to trudne. Nie twierdzę, że złe ale nie rozumiem po co ktoś miałby rezygnować z mleka, jaj czy serów. Dostanę odpowiedź? Wszystkiego nie lubić nie można, bo pomysłów na przyrządzenie różnych dań jest wiele. Chyba, że nietolerancja laktozy - jak to się ma do jajek? Mleko bez laktozy istnieje. Dzieci bywają szczególnie uczulone ale w sumie jeśli im to na jajka zostanie w dorosłym życiu, to mogą przejść na owowegetarianizm (który właśnie płynnych, nierozwiniętych kurczątek w skorupce nie toleruje). Wytrwałości i siły potrzeba więcej. I czasu, aby wszystko przygotować. Dobrze, że z pomocą przychodzą takie strony jak ta lub ta. Ciekawe wyzwanie. Nie twierdzę, ze nie spróbuję w odległej przyszłości, lecz na pewno nie pociągnę tego na dłuższą metę.
Kiedyś spróbowałam fasolki albo groszku prosto z krzaka, nawet mi smakowało, naprawdę. Gdybym wtedy jadła inne surowe warzywa i owoce, nic nie ugotowała, ani nie usmażyła, to z powodzeniem mogłabym powiedzieć, ze tamtego, jednego dnia byłam witarianką. A powiadasz, że to Ty masz ciężkie życie. Spróbuj ich stylem, a na pewno długo pociągniesz. Podgrzałeś/as jedzenie do temperatury 40 stopni C? Choć nie neguję spożycia produktów wysoko przetworzonych. Umrzesz jeśli zjesz. Czyli cofamy się do epoki kamienia. Uwaga! Dinozaur po Twojej lewej! 
Milk-ShakeZostań futarianką/em, umieraj przez owoce. Nie, żebym Cię namawiała ale nie wytrzymasz stania się futarianem/ką na rok. Ciekawa kto tego próbował i jak mu poszło. ;-; Anemia czy niedobory białka, witamin gwarantowane (w przypadku, gdy pozostali mogą jeszcze temu zaradzić). 
Juiceranie (o ile nie wyginęli z głodu) piją wyłącznie soki, a sproutarianie spożywają tylko kiełki warzyw. Pozwólcie, że tego już nie będę komentować.
Fleksitarianizm może odpowiadać osobom nie przepadającym za mięsem, ponieważ jedzą je oni sporadycznie, przy okazji i bez wyjątku. Najprostsza opcja jak do tej pory, skoro ichtiwegetarianie konsumują ryby, a pollowegetarianie mięso drobiowe, więc ich podsumowaniem są semiwegetarianie, jedzący drób (nie ssaki) wraz z rybami. 
Mówi Wam coś insektowegetarianizm? Obstawiam jakichś starych, pseudo-czarodziei, wierzących w zabobony z krajów dalekiego Wschodu albo raczej Afryki. Chociaż niektórzy ludzie stamtąd jedzą owady... Co kraj, to obyczaj. Freeganie jeszcze jakoś przeżyć mogą, nie płacąc za żywność. Rodzina im kupi. :D Ewentualnie wezmą coś przez inne osoby wyrzuconego. Przecież ktoś ekologią przejmować się musi. Aczkolwiek bretarianizm bije wszystko na głowę, a dlaczego? Jedno słowo - głodówka. Jednak jeśli znacie kogoś, kto potrafi długo żyć samą energią słoneczną i powietrzem, dajcie znać.
Gorzej, jak już zdecydujesz się na jedną z powyższych diet ale nie będziesz zwracać uwagi na makroskładniki. Dlatego tez najlepiej nie zabierać się za to jeśli nie ma się o tym pojęcia, gdyż można sobie naprawdę zniszczyć zdrowie. Wolny wybór, wolna wola.

Kiedyś pisałam o byciu fit. Spokojnie, nie zaczęłam tego praktykować. Mimo to, mam propozycję na smaczny i zdrowy deser wegetariański (pomińmy fakt, że najczęściej takie właśnie są).
Wystarczy zblendować ok. 100 g twarogu z garścią dowolnych owoców, najlepiej świeżych, sezonowych (jak widać - wykorzystałam truskawki, póki moja miłość do nich była silna) z kilkoma łyżkami jogurtu naturalnego, miodem (jeśli wolisz słodsze) i kiwi (co nada lekkiego kwasku). 
Albo proponuję też twarożek bananowy, czyli 2 razy więcej białego sera, niż banana. Takie proporcje 2:1. Masz 100 g twarogu? Weź 50 g banana. Świetnie smakuje z masłem orzechowym! Dobry jest również twarożek z pomidorem, rzodkiewką i szczypiorkiem.

Wracając jeszcze raz do wegetarianizmu. Zwierzęta mają uczucia ale kiedy nie widzimy jak giną [osobiście widziałam zabijanie świni i robienie z niej różnych wędlin; od tamtej pory (a może deczko później) mam do wieprzowiny obrzydzenie (reasumując mogła na to wpłynąć również pewna bajka, o tym jak jakaś dziewczyna pojechała z rodzicami do babci ale trafiła do krainy, gdzie przerobili ich na świnie, a ona została służącą czy jakoś tak)], to nam ich nie szkoda, bo nie wywołuje to żadnych emocji (chyba, ze jesteś naprawdę wrażliwa/y). Swoją drogą, jestem jedną z osób, które mają obrzydzenie do produktów z żelatyną, za czym idzie jedzenie drobiu i ryb, z których zrezygnować nie potrafię i tego nie zrobię.
Kiedyś miałam króliki z którymi się bawiłam. Potem tata zrobił z nich pasztet. Wyobraźcie sobie co taka kilkulatka musiała czuć.

24 komentarze:

  1. Bardzo fajny post :)

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm ja nie jestem stricte wegetarianką jednak jem wyłącznie drób. Trochę z przekonania, bo nie chcę faktycznie przyczyniać się do zabijania zwierząt, jednak nie neguję tych, którzy mięso jedzą - ich wybór. Głównie jednak nie jem, bo nie lubię, nie smakuje mi. Mogłabym się obejść bez niego całkowicie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie obejdę bez drobiu i ryb, reszta może nie istnieć. :D Tylko takie lubię.
      Szkoda, że niektórzy po prostu wyboru innych nie rozumieją.

      Usuń
  3. Dzięki za komentarz :)
    N.I. - Notka Informacyjna inaczej ;)
    Aktualnie to idę do 4 technikum ;)
    Ciekawa notka, dowiedziałam się z niej całkiem sporo.
    Moim zdaniem jeść zdrowo można, ale bez obsesji :D
    Mięsko w życiu też potrzebne, w końcu jakoś od początków istnienia świata ludzie nie wybrzydzali i jedli wszystko xD
    Pozdrawiam & czekam na nowy wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat różnych diet jest bardzo interesujący, ja od dawna chcę spróbować weganizmu albo wegetarianizmu chociażby z ciekawości ale na razie nie mam motywacji, żeby zmienić moje życie tak gwałtownie :P
    http://przygody-mileny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Niektórych diet z przedstawionych tutaj nie znałam. Ogólnie uważam, że najlepiej być elastycznym. Ja słucham swojego organizmu i zdarzają mi się tygodnie kiedy nie jem mięsa, a czasami jem je codziennie. Ale ogólnie jestem za wegetarianizmem. Natomiast weganizm itd. nie mieści mi się w głowie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. szanuję wybór innych i podziwiam, ale ja ze względu zdrowotnych nigdy nie mogłabym pozostać vege. Choć od nastoletnich lat chciałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś bardzo chciałam przejść na wegetarianizm, ale (stety czy niestety) dość szybko mi przeszło. Mam teraz inne cele czy priorytety, lubię mięso, tyle. Ale szanuję i doceniam wybory innych, o ile oni szanują mój. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem fanem produktów mięsnych haha :D wiesz zwierzątka zwierzątkami, ale my należymy do grona wszystkożerców :D możesz jeść same rośliny, ale to może znacząco osłabić twój organizm ( jeśli się nie będzie układało zbilansowanej "warzywnej diety" ) osobiście nie polecam tego rodzaju diet, ale znam osoby, który podobny styl życia praktykują - także twój wybór :) fajnie piszesz i jesteś super :D powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wcześniej wspomniałam - mięso mi nie smakuje, a do niektórego mam wręcz obrzydzenie. Nie zamierzam być weganką czy tylko wegetarianką. Jedynie mogłabym spróbować, chociażby przez miesiąc, np. w ramach zakładu. Po prostu to nie dla mnie.
      Cóż, dziękować nie będę lecz pewne doświadczenie, robiąc to jakieś 5 lat się ma. :D Jakieś rady, mejbi? Wal śmiało.

      Usuń
  9. nie jestem wegetarianka i nie stosuje diet, ale jestem ciekawa jakby to bylo ograniczyc rozne produkty i czy by mi to nie zaszkodzilo na przyklad. ale caly ten temat jedzenia jest bardzo ciekawy :D
    i śliczny wygląd bloga :3
    http://palaania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jestem wegetarianką, ale jem strasznie mało mięsa, bo po prostu mi się ono przejadło. :)

    http://sheryose.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda,że tata zrobił pasztet z królików..:(
    Ja ogółem jedynie z mięsa zjem kurczaka a tak to innego mięsa nie ruszę.Czemu?Po prostu mi nie podchodzi..:)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    http://ziajka98.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Strasznie podoba mi się sposób w jaki piszesz! Tak to genialnie brzmi, że naprawdę dobrze się czyta :)

    milkyalpaka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Padłam :D Masz świetny sposób narracji <3
    Www.wezsieusmiechnij.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Nawet nie wiedziałam, że jestem semiwegetarianką xD Chociaż czasami zjem coś świńskiego, ale musi to być na prawdę dobrze przygotowane, bo wybredna jestem. A co do królików - mam ich jakieś 200, z czego co jakiś czas ktoś przyjeżdża z dzieciakami i kupuje po sztuce do zabawy, a te które zostają i są dość duże stają się później obiadkami - których ja nie jem, bo jak to głoszę - ZJEŚĆ KRÓLIKA TO DLA MNIE TAK SAMO JAKBY ZJEŚĆ KOTA. Dziękuje. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zasmucę Cię - jeżeli jesz jaja i pijesz mleko, to i tak przyczyniasz się do zabijania zwierząt ;). I piszę to ja: osoba, która absolutnie nie jest weganką i zawodowo zajmuje się zootechniką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby jak? I tak się je zabija. Widzę nawet czasami jak to robi moja rodzina. Widziałam wiele razy jak babka czy jeszcze ktoś inny, zabijała chociażby kaczkę. Co swojskie mleko ma o tego?

      Usuń
    2. Oczywiście, że się je zabija. I nie chodzi mi tu o kaczkę odgórnie hodowaną na mięso, ale także i o mleczną krowę. W końcu też mało która krowa doczeka się naturalnej śmierci.

      Usuń
  16. Ja też jestem wybredna, jeżeli chodzi o jedzenie :) moja mama mówi, że jestem francuski piesek :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja znam siebie, i wiem że każdego rodzaju zabranianie/unikanie danego rodzaju jedzenia niczym dobrym się nie skończy :)
    I szczerze powiedziawszy nawet nie ciągnie mnie do bycia wege, jak mam ochotę z tym poeksperymentować, eksperymentuję :)

    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze? Uwielbiam dobrze zjeść i jednocześnie nie zrezygnuje z mięsa. Jakbym mogła przeżyć bez paeli, kalmarów czy małży świętego jakuba :)?

    OdpowiedzUsuń

Nie wymieniam się obs, ale kreatywnymi komentarzami jak najbardziej.
Miłego czytania!